Tłumaczenie tytułów filmów – dlaczego to takie trudne?

Zapewne kilka razy spotkałeś się z sytuacją, w której polski tytuł filmu kompletnie nie pokrywał się z jego oryginalnym brzmieniem. Zasadniczo wpływa na to kilka czynników i niekoniecznie wynika to z niekompetencji tłumacza. W wielu takich przypadkach decydują o tym kwestie związane z marketingiem i dystrybucją produkcji filmowej. Jeżeli interesuje Cię, dlaczego tłumaczenie tytułów filmów jest bardzo trudnym – ale i niezwykle intrygującym – zadaniem lingwistycznym, to zachęcamy do lektury.

Jakie są cechy dobrego tytułu?

Zacznijmy jednak od podstawowych kwestii, a mianowicie – jakie są cechy dobrego tytułu i jak w ogóle powstają? Jest to bardzo zasadne pytanie i w zasadzie nie istnieje żadna usystematyzowana odpowiedź. Pewne podpowiedzi można znaleźć w Google. Biorąc pod uwagę prace innych autorów, można wysnuć wniosek, iż dobry tytuł filmowy to taki, który:

  • jest przystępny dla odbiorcy,
  • przyciąga uwagę,
  • intryguje odbiorcę i zachęca do obejrzenia filmu,
  • wpisuje się w trendy,
  • jest krótki i treściwy, ale nie zawsze nawiązuje do fabuły.

 

Zapewne można wypisać znacznie więcej cech dobrego tytułu filmowego, niemniej te wyżej przedstawione są opisywane najczęściej. Biorąc z kolei pod uwagę powstałe do tej pory tytuły filmów, to można spokojnie stwierdzić, że najlepsze produkcje, które osiągnęły największy sukces, spełniają te kryteria. 

 

Rozpatrując kwestię dobrego tytułu filmowego warto wziąć pod uwagę, że niekiedy produkcje filmowe bazują na książkach lub opowiadaniach (tzw. “adaptacje filmowe”) i bardzo często mają taki sam tytuł, co pierwowzór. Przykład: adaptacja opowiadania Misery Stephena Kinga czy seria książek o Harrym Potterze. Zdarza się jednak, że producenci filmowi zmieniają tytuły pierwowzorów, jak było w przypadku np. filmu Twój Simon opartej na książce Simon i inni homosapiens. Co ciekawe, w tym przypadku sukces ekranizacji spowodował, że nowe wydania książki na polskim rynku dostępne są już pod tytułem Twój Simon

Dlaczego tłumaczenie tytułów filmów jest takie trudne?

O tytułach filmowych i o tym, jak powstają, można napisać wiele. Z punktu widzenia tłumaczeń znacznie bardziej interesującą kwestią jest jednak to, jak pracują tłumacze filmowi i w jaki sposób powstają polskie tytuły zagranicznych filmów. Sam zapewne spotkałeś się i to wielokrotnie z tym, że polskojęzyczny tytuł brzmi zupełnie inaczej, niż jego zagraniczny pierwowzór. Powstaje więc zasadne pytanie – kto lub co za tym stoi?

Nad tłumaczeniami tytułów filmów pracują całe zespoły

Prawdopodobnie sam zastanawiałeś się, czy aby przypadkiem za takie tłumaczenie tytułu filmu nie jest odpowiedzialny ktoś, kto nie ma bladego pojęcia o przekładach. Otóż tak nie jest, przynajmniej nie zawsze, a już na pewno nie w przypadkach wysokobudżetowych produkcji. Przecież tylko na produkcję chociaż Szklanej Pułapki (oryg. Die Hard) przeznaczono ok. 28 mln USD. Z całą pewnością więc producentów stać było na zatrudnienie profesjonalnego zespołu tłumaczy, których zadaniem było nie tylko przetłumaczenie tytułu, ale również stworzenie np. napisów do dystrybucji kinowych.

Biznes filmowy to… typowy biznes

Przykład Die Hard jest bardzo trafny, szczególnie mając na względzie, że produkcja i dystrybucja filmów to ogromny biznes. Jak wspomnieliśmy na wstępie, tytuł ma m.in. być przystępny, intrygować i być krótki. Gdyby podjęto decyzję o dosłownym tłumaczenia tego konkretnego filmu, to brzmiałby mniej więcej Umierać ciężko. Tylko kto by na to poszedł do kina? Przyjęta forma Szklana Pułapka brzmi znacznie lepiej z marketingowego punktu widzenia. Inna sprawa, że na etapie tłumaczenia nie przewidziano, że będą kolejne części. O ile pierwsza część miała miejsce w szklanym biurowcu (do czego nawiązywał tytuł), to w przypadku kolejnych odsłon, mających miejsce w innych lokalizacjach, takie tłumaczenie nie było to już do końca trafione.

 

Pozostańmy jeszcze przez chwilę przy biznesowych kwestiach związanymi z tytułami filmów. Zapewne zauważyłeś kiedyś, że niektóre nazwy produkcji filmowych nie pokrywają się kompletnie z fabułą. Co więcej, niekiedy bawią, śmieszą lub wzbudzają zażenowanie. Warto pamiętać, że w wielu przypadkach jest to celowe zagranie, ponieważ producenci w ten sposób chcą wywołać określone emocje u odbiorców. Gdy im się to uda, ludzie zaczynają rozmawiać o filmie, co ma z kolei odzwierciedlenie w rosnącej rozpoznawalności filmu. Stąd w kinematografii funkcjonują takie perełki, jak m.in. Atak morderczych pomidorów, Święty Mikołaj wyrusza na podbój Marsa czy Barbarzyńska nimfomanka w piekle dinozaurów. Nie wnikając w jakość tych produkcji, musisz przyznać, że ich tytuły wzbudzają zainteresowanie. Czy czujesz pokusę, żeby włączyć któryś z tych filmów dla zaspokojenia ciekawości co do fabuły?

Tłumaczenie tytułów filmów nie zawsze jest potrzebne

Swoją drogą, rynek filmowy rządzi się podobnymi prawami jak każdy inny, przynajmniej w podstawowych założeniach. Jest więc i popyt i podaż, a także lepsze i gorsze produkcje. Dotyczy nie tylko samej jakości montażu czy gry aktorskiej, ale też i samych tytułów filmów. Chociaż w tym ostatnim przypadku jakość jest kwestią dyskusyjną, bo jak wcześniej wspomnieliśmy – tytuł jako taki często ma spełniać bardziej biznesowe i marketingowe cele, niż zaspokoić potrzeby literackie jego autora.

 

Podobnie to wygląda w przypadku tłumaczenia tytułów filmów. To, jaka wersja zostanie zaprezentowana w innym kraju, zależy przede wszystkim od przyjętej strategii marketingowej. Niekiedy więc tłumaczenia tytułów są wierne oryginałowi, jak chociażby Dawno temu w Ameryce, oryg. Once Upon a Time in America. W innych przypadkach oryginalny tytuł zostaje tylko nieznacznie skorygowany, jak na przykład Django, oryg. Django Unchained czy Braveheart – Waleczne Serce, oryg. Braveheart. Bywa też i tak, że na rynkach zagranicznych produkcja filmowa dystrybuowana jest w oryginalnej wersji, jak było np. w przypadku Pulp Fiction czy Gran Torino.

Niuanse tłumaczenia tytułów filmów

Składając wszystko w całość, wychodzi na to, że tłumaczenie tytułów filmów to działalność, którą determinują nie tylko czysto filologiczne kwestie. Wpływają na nią również zagadnienia biznesowe, marketingowe, a niekiedy i czysto literackie. Sam wybór oryginalnego tytułu filmowego jest przedmiotem długich i szczegółowych analiz, które leżą w gestii reżysera, a często też i studia filmowego. W końcu musi on w wielu przypadkach podsumować i streścić półtoragodzinny, a bywa, że i trzygodzinny film. Są też i takie przykłady, w których tytuł w ogóle nie nawiązuje do fabuły, a jego jedynym celem jest wzbudzenie określonych emocji wśród odbiorców.

Tłumacz filmowy – w połowie pisarz, w połowie marketingowiec

To wszystko wpływa na to, że praca tłumacza filmowego jest niezmiernie trudna. Osoba, która się tym zajmuje, musi dokładnie zapoznać się ze wszystkimi niuansami, podtekstami, wieloznacznościami i innymi aspektami związanymi z filmem, a przy tym nie opierać się na żadnym kontekście. Tłumacz filmowy nie może opierać swojej pracy na własnych wartościach i skojarzeniach, a co za tym idzie – musi przyjąć punkt widzenia reżysera i wszystkich osób, które pracowały przy produkcji. W takim rozumieniu działalność ta jawi się jako jedyne w swoim rodzaju tłumaczenie specjalistyczne, którym może się zająć tylko ktoś o właściwych predyspozycjach.

 

Takie tłumaczenia w tym rozumieniu bywa podchwytliwym zadaniem, w którym należy nie tylko odwołać się do emocji odbiorcy, ale przede nadać określone znaczenie. Tłumacz musi przy tym mieć na względzie nie tylko ograniczenia rytmiczne (kontekst literacki i poetycki), ale też pamiętać o kwestiach handlowych (kontekst marketingowy). To wszystko wpływa na to, że tłumaczenie tytułów filmów to bardzo specyficzna i wymagająca dziedzina, która może mimo wszystko dać tłumaczom wiele satysfakcji. Zwłaszcza, gdy przyjdzie mu pracować przy dużej i znanej produkcji, w którą zaangażowani są fantastyczni ludzie.