Syzyfowa praca? Trudności, których doświadczamy, ucząc się języka obcego

Każdy, kto kiedykolwiek uczył się języka obcego, zna je bardzo dobrze. Najczęściej pojawiają się wtedy, kiedy udało Ci się opanować potężną porcję materiału i czujesz się królem życia (albo przynajmniej wielkim poliglotą) – w końcu już prawie potrafisz posługiwać się francuskim, niemieckim, rosyjskim… Czasem spotkasz je też na początku drogi, kiedy spróbują zniechęcić Cię do dalszej nauki i zostawią z paniką na twarzy. Językowe bolączki, czyli najtrudniejsze elementy języków obcych potrafią skutecznie uprzykrzyć życie. Przedstawiamy subiektywną listę tego, czego opanowanie często wydaje się niemożliwe.

Zwiąż mnie!

Uczycie się francuskiego? Tak? Okej. Pamiętacie, co było najtrudniejsze przez pierwsze kilka miesięcy kursu (a może wciąż jest…)? Przypomnijcie sobie piosenkę „Aux Champs-ElysĂ©es”. Wiązanie występuje pomiędzy literą ‘s’ w wyrazie ‘champs’ i literą ‘e’ w przymiotniku ‘ElysĂ©es’ i sprawia, że po pierwszym słowie nie pojawia się przerwa, a wymowa to słynne „szązelize”. Podobnie jest w wypadku 2 osoby liczby mnogiej czasownika być – „vous ĂŞtes” czytamy jako „wuzet”. Przez wiązania język francuski jest bardzo melodyjny, a całe zdanie może brzmieć jak jedno dłuższe słowo, ale czasami trudno się połapać gdzie kończy się jedno wyrażenie, a zaczyna następne.

Francuskie słowo "bonjour" na ścianie

Długość ma znaczenie?

Ano właśnie, dłuższe słowa. Każdy, kto kiedykolwiek miał styczność z językiem niemieckim, wie, że uwielbia on wszelkie złożenia. Nierzadko powstają z nich naprawdę ogromne wyrazy, których trudno się nauczyć. Skrajne przypadki? Np. GrundstĂĽcksverkehrsgenehmigungszuständigkeitsĂĽbertragungsverordnung, czyli słowo z terminologii prawniczej określające kogoś, kto jest odpowiedzialny za rozstrzyganie kwestii dotyczących własności. Następnym razem zastanowimy się dwa razy, zanim zaczniemy narzekać na konieczność nauczenia się pięciosylabowego polskiego słowa, prawda? 😉

Te paskudne rodzajniki

Skoro wspomniane zostały języki takie jak francuski i niemiecki, nie można pominąć zmory, na którą trafimy, przyswajając ich gramatykę. Chodzi oczywiście o rodzajniki. Nie mamy ich w języku polskim. Wypowiadając lub zapisując wyraz „książka”, wiemy, że jest to rodzaj żeński i nie potrzebujemy używać do tego cząstki le, la, czy die. Niestety – w niektórych językach jest to obowiązkowe. Mniejszym problemem jest samo ich używanie, w końcu to tylko kilka dodatkowych liter. Prawdziwym kłopotem jest to, że rodzaje nie zawsze pokrywają się z tymi, które kojarzymy z języka polskiego. Przywołana wcześniej„książka” w języku francuskim jest rodzaju… męskiego. A z kolei„stół” jest rodzaju żeńskiego. I jak tu się nie pomylić, prawda?

Le livre sur la table, czyli książka na stole

Akcent proszony o pozostanie na miejscu

Wyobraź sobie, że kiedy mówisz „koLAcja” (z akcentem na drugiej sylabie) znaczy to coś innego niż „kolaCJA” (z akcentem na ostatniej sylabie). Dziwne, prawda? W języku polskim mamy akcent stały – wyrazy, poza wyjątkami, mają akcent paroksytoniczny, czyli na przedostatnią sylabę. Inaczej jest w języku rosyjskim, gdzie występuje tak zwany akcent ruchomy. W większości przypadków nie ma żadnej reguły mówiącej o tym, która sylaba jest akcentowana – trzeba się tego po prostu nauczyć. Co więcej, złe umiejscowienie akcentu ma też konsekwencje semantyczne – nierzadko zmienia znaczenie słowa. Przykładem jest rosyjskie pisat’, które w zależności od akcentu znaczy „pisać” lub…„sikać”. Uważajcie na niezręczną pomyłkę!

Kobieta akcentuje

Jak dwie krople wody?

Zazwyczaj cieszymy się, kiedy w języku obcym widzimy słowo, które przypomina nam wyraz rodzimy. To w końcu kolejne pojęcie, którego nie trzeba się uczyć. Ale… no właśnie. Tego typu podobieństwo może nam też skutecznie utrudnić życie. Kiedy? Oczywiście w sytuacji, w której dwa wyrazy o takim samym lub bardzo podobnym zapisie znaczą coś innego. Przykłady? Proszę bardzo, tym razem coś z angielskiego:

• Data, czyli dane, a nie to, co widzimy w kalendarzu.

• Billion, czyli bili… a właśnie, że nie, bo miliard 😉

• Eventually, czyli ostatecznie, a nie ewentualnie.

• Pupil, czyli uczeń lub źrenica, a nie, jak mogłoby się wydawać, ulubieniec.

• Complement, czyli dopełnienie, a nie miłe słowo.

Kot zdziwiony angielskimi słowami

Masz czas? Tak, nawet kilkanaście!

Przeszły, teraźniejszy, przyszły – po co bardziej komplikować sobie życie? Prawdopodobnie większość osób, która przeszła przez naukę języka angielskiego lub francuskiego, przynajmniej raz miała w głowie taką myśl. Konieczność myślenia o tym, który z czasów przeszłych jest tym właściwym potrafi dać w kość. Swoją drogą, pamiętacie, że w języku polskim również istnieje czas zaprzeszły? A może nawet go używacie, mówiąc „powinnam była zrobić to wcześniej”?

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość

Pismo niejedno ma imię

Rzecz dość oczywista, ale jednak konieczna do wspomnienia na tego typu liście. Jedną z większych trudności przy nauce niektórych języków obcych jest przyswojenie zupełnie nowego systemu znaków. Wiedzą o tym ci, którzy ucząc się rosyjskiego, musieli opanować cyrylicę (chociaż większość uważa, że najtrudniejszy jest pierwszy krok, później jest  już znacznie prościej). Oczywiście najlepszym przykładem są języki wschodnie, gdzie znane nam litery zastępują znaki. Z tego powodu osoby, które zaczynają uczyć się chińskiego lub japońskiego, mogą początkowo napotkać spore problemy, nawet jeśli wcześniej uczyły się już języków europejskich, co w teorii powinno ułatwić naukę kolejnego. Kłopotem jest też pisanie od strony prawej do lewej (czyli odwrotnie niż u nas) w języku arabskim.

Chińskie symbole, znaki, pisanie, język

Co oprócz tego?

  • A/an vs. the w języku angielskim. Przyznajcie – też mieliście z tym problem?
  • Samogłoski, których nie wymawiamy w języku francuskim. Słowo taaaakie długie brzmi jak jeden krótki dźwięk.
  • Akcent. W zasadzie w każdym języku. Słynne francuskie „r”, brytyjskie „kluchy w gardle”, czy twardy akcent rodowitego Niemca – dla wielu to problem nie do przeskoczenia.
  • Uzależnienie znaczenia wypowiedzi od szyku zdania.
  • Niewystępujące w Polsce akcenty nad literami (obecne np. w języku francuskim czy niemieckim). Można to porównać do polskich znaków diakrytycznych, ale…  niestety wcale nie oznacza to, że Polakom jest je łatwiej przyswoić.
  • Subjuntivo, czyli tryb łączący w języku hiszpańskim.

Nauka języków obcych bywa trudna

Uff, sporo tego, prawda? Na szczęście przy odpowiednim podejściu do nauki języka bez problemu złapiesz byka za rogi i nie dasz się nawet najtrudniejszym konstrukcjom. A teraz przyznaj – co jest dla Ciebie największą bolączką przy nauce języka obcego?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

<