Jak pracują tłumacze filmów?

Dodany przez Dagmara


Opublikowany luty 18, 2019


Turbofilm

Być może kojarzysz ten obrazek krążący po internecie — przyszły tłumacz filmów zostaje poproszony o przełożenie najpopularniejszego angielskiego wulgaryzmu na „f”. Bez namysłu odpowiada „a niech to!”, po czym w odpowiedzi słyszy „witamy na pokładzie!”. Miejsce, w którym rozgrywa się akcja, opisano jako „dowolna firma tłumacząca filmy”. A jak wygląda rzeczywistość? Przyjrzyjmy się podstawowej kwestii, jaką jest tłumaczenie tytułów produkcji filmowych.

Skupimy się na języku angielskim, ponieważ popularność anglojęzycznych filmów w naszym kraju jest dość wysoka.

Na początek… trochę teorii

Sposobów tłumaczenia tytułów filmów jest wiele. My przedstawimy trzy podstawowe założenia.

Pierwszym z nich jest pozostawienie oryginalnego tytułu. Angielski w bardziej skondensowany sposób przekazuje niektóre myśli, które w przypadku języka polskiego wymagałyby niekiedy tłumaczenia opisowego. A to przeczy założeniom dobrego tytułu, który musi być informacyjny i zwięzły zarazem. Równocześnie powinien być w miarę zrozumiały dla odbiorców, których językiem rodzimym nie jest angielski.

Drugi sposób to dosłowne przetłumaczenie tytułu na język docelowy.

Trzeci natomiast jest najbardziej interesujący, zakłada bowiem twórcze podejście do tematu. W tym przypadku często tytuł tłumaczony z oryginalnym mają niewiele wspólnego, a istotą przekładu jest stworzenie tłumaczenia bliskiemu odbiorcy pod względem kulturowym. Często to jedyny sposób na przekazanie „nieprzetłumaczalnej” treści (w takich przypadkach pierwsza i druga metoda nie znajdą zastosowania).

W zależności od stopnia kreatywności możemy uzyskać efekt zadowalający lub… niekiedy komiczny.

Tłumaczenie tytułów filmów w praktyce

Weźmy jeden przykład — będzie nim film „Dirty dancing” z 1987 roku w reżyserii Emile Ardolino.

Obecnie ten tytuł funkcjonuje w języku polskim w wersji oryginalnej. Jednak kiedy pojawił się na ekranach kin w naszym kraju, zyskał nazwę… „Wirujący seks”. W ten sposób możemy ocenić poziom realizacji pierwszej i trzeciej spośród wspomnianych technik translatorskich.

Natomiast w rosyjskim tłumaczeniu film funkcjonuje jako „Грязные танцы” (Griaznyje tancy), co dosłownie można przetłumaczyć jako „Brudne tańce”. W tym przypadku zastosowano metodę numer dwa.

Biorąc pod uwagę poziom trudności wynikających ze zjawisk pozajęzykowych, w tłumaczeniu tytułów filmowych łączy się różne techniki. Jedną z nich jest polskie tłumaczenie nazwy filmu z 2008 roku — „The Hurt Locker. W pułapce wojny” (w oryginale „The Hurt Locker”).

Pozostawienie tytułu angielskiego nic by polskiemu widzowi nie powiedziało. Dosłowne tłumaczenie? Hm, twardy orzech do zgryzienia. Kreatywny przekład? Tak, ale w granicach rozsądku. Dlatego zdecydowano się na uzupełnienie angielskiej nazwy wstawką w języku polskim. Dzięki temu mamy jasność, do jakiego gatunku filmowego zaliczyć daną produkcję.

Innym przykładem jest „Braveheart. Waleczne serce”, w którym do angielskiego tytułu dodano dosłowne tłumaczenie na język polski.

Kto decyduje o ostatecznym tytule filmu?

Jego dystrybutor w danym kraju. Wykłada pieniądze na licencję i liczy, że film będzie hitem i sprowadzi do kin rzesze widzów. A w tym procesie rola chwytliwego tytułu jest niebagatelna. Czasami powoduje to rozbieżność celów marketingowych i merytorycznych — w takim przypadku tłumacz startuje z gorszej pozycji.

Ale i tak ostatnie słowo mają widzowie — to oni ocenią, czy skuszeni intrygującym tytułem, znaleźli w fabule filmu treści odpowiadające ich wyobrażeniom.