Italia, pizza i makaronizmy, czyli włoskie zapożyczenia na talerzu

Dodany przez Dagmara


Opublikowany listopad 20, 2017


Open-uri20180606-15650-18naw37?1528278495

Za oknem jesienna szaruga, więc hasło „słoneczna Italia” z pewnością wywoła uśmiech na niejednej twarzy, a samo wspomnienie włoskich specjałów uporczywe burczenie w brzuchu. Zanim jednak przejdziemy do najbardziej charakterystycznych kulinarnych zapożyczeń z języka włoskiego, warto wyjaśnić sobie kilka określeń, które najczęściej wywołują wiele niejednoznacznych skojarzeń.



Italianizmy i makaronizmy


Te pierwsze, analogicznie do anglicyzmów czy germanizmów, oznaczają słowa, zwroty, konstrukcje składniowe zapożyczone z języka włoskiego lub na nim wzorowane. Mogą to być wyrazy już na dobre zadomowienie w polszczyźnie, jak np. opera czy pomidor, ale i takie, które pojawiły się całkiem niedawno i ich zrozumienie nie od razu jest oczywiste — przykładem może być carpaccio, czyli włoskie danie w postaci cienko pokrojonych plasterków surowego mięsa.


Natomiast makaronizmy z jedzeniem mają niewiele wspólnego. Etymologia tego określenia nie jest związana z włoską pastą, ale z samym językiem już tak – włoskie słowo maccherone (dawniej macarone) znaczyło tyle co „głuptas”.


Makaronizmy to słowa obcego pochodzenia, wplatane w ojczystą mowę. W polszczyźnie obecnie dominują wtrącenia z języka angielskiego („zaskedżuluj mi salkę, bo mam miting”), choć na przestrzeni epok były to słowa z języka łacińskiego, francuskiego czy niemieckiego. Makaronizowanie tak dawniej, jak i dziś jest uznawane za pewną, niekoniecznie właściwą, manierę językową, co sugeruje etymologia samego słowa.


Włochy, Italia i… Warszawa


W większości języków europejskich dominuje nazwa „Italia” (ang. Italy, ros. Италия, hiszp. Italia), podczas gdy w języku polskim używamy nazwy „Włochy”. Skąd się to wzięło? Według językoznawców może mieć to związek z germańskim słowem walhos określającym lud celtycki żyjący na północ od Menu. Po romanizacji terenów celtyckich znaczenie tego terminu rozszerzyło się i objęło również znaczenia: „romański”, „włoski”, „francuski”, a następnie przeszło do języków słowiańskich jako wołch/vlach ̆u i stąd wykształciło się dzisiejsze słowo „Włoch” (więcej na ten temat możecie poczytać tutaj). Natomiast nazwa państwa, analogicznie do „Czech” czy „Niemiec”, wzięła się od określenia jego mieszkańców w liczbie mnogiej.


Kolejną językową zagadką może być dzielnica Warszawy, którą z Italią łączy jedynie nazwa. Wieś Włochy dawniej nazywała się Sąpechy i Porzucewo. W XV wieku część ziem została przekazana na własność Janowi Włochowi i to najprawdopodobniej nazwisko tego rodu było początkiem historii znanej nam obecnie nazwy.


Włoskie smaki – na talerzu i w języku


Intensywny kontakt z kulturą Włoch nastąpił w Polsce na przełomie XV i XVI wieku. Jest to okres renesansu, w którym nastąpił rozwój szkolnictwa wyższego, a co za tym idzie - możliwość zagranicznych wyjazdów czy obecność na ziemiach polskich wybitnych włoskich artystów oraz uczonych. Italianizmy, które wtedy weszły do użycia, były związane nie tylko z kuchnią, ale i modą, kulturą i sztuką, a także ekonomią.


Obecnie w języku polskim mamy najwięcej zapożyczeń kulinarnych z języka włoskiego, o czym najszybciej można się przekonać w restauracji, biorąc do ręki kartę dań. Jednak o ile nazwy potraw czasami mogą być dla nas nowe, o tyle wiele italianizmów już normalnie używamy i na dobre zadomowiły się one w naszym języku (pizza, tiramisu, lasagne czy risotto to już oczywistość).


Wśród słów zapożyczonych z języka włoskiego w interesującej nas dziedzinie można wymienić: nazwy warzyw (brokuł, rukola), pieczywa (ciabatta), kawy (cappuccino), nabiału (mozzarella, parmezan), makaronu (penne, spaghetti), wędlin (prosciutto, salami).


Aż ślinka cieknie… to może w dzisiejszym menu zagości zucca alla parmigiana, czyli „dynia w chrupiącym parmezanie”?