Cały dzień w piżamie, czyli o plusach i minusach pracy zdalnej

Jest chyba równie wielu zwolenników, co przeciwników pracy zdalnej. Niektórzy pracują efektywniej w biurze, a niektórzy z kanapy. A że startupy tworzy się także z kanapy  :), w Turbo Tłumaczeniach mamy doświadczenie z obydwoma wariantami.

Jesteśmy młodym startupem. Dla nas oznacza to tyle, że działamy online i pracujemy nad rozwojem naszego projektu 24/7. Robimy to dlatego, że Turbo Tłumaczenia to nasze “dziecko” i bardzo wierzymy w to, że jako firma odniesiemy globalny sukces.

W związku z pracą w często niestandardowych godzinach, zdarza się nam pracować zdalnie. Bo jest wieczór, bo jest weekend, bo lepiej nam się skupić nad czymś w domu… albo po prostu nie mamy ochoty z nikim gadać.

Siedzimy w biurze typu open space z dwoma innymi firmami, a więc bywa w nim tłoczno i głośno, ale też jest z kim pożartować i napić dobrej kawy z ekspresu. Wiele startupów pracuje w takich właśnie warunkach (kiedy już nie pracują z kanapy), więc właśnie z taką pracą w biurze będę porównywać pracę zdalną.

Pozytywy

Lubię pracować zdalnie, bo:

  1. Oszczędzam mnóstwo czasu – nie muszę wybierać, w co się ubrać, nakładać make-upu, ujarzmiać włosów, dotrzeć do biura, ani wrócić z biura. Wystarczy, że się obudzę, umyję zęby i już przy śniadaniu, w piżamie, mogę zacząć pracować.
  2. Organizuję sobie dzień, jak chcę. Jasne, że w biurze też jest taka możliwość, ale jednak tam często uzależniam swój czas od czasu innych. Razem idziemy na lunch, razem pracujemy i raczej głupio byłoby np. zacząć ćwiczyć w pokoju konferencyjnym lub wziąć relaksującą kąpiel w firmowej łazience w środku dnia. A w domu mogę to zrobić i “stracony” czas nadrobić później.
  3. Łatwiej jest się skupić na pracy – nie ma hałasu, nikt mi nie przeszkadza, nikt nie zawraca głowy głupotami, nikt nagle nie wybucha śmiechem.
  4. Nie muszę zakładać słuchawek żeby posłuchać swojej muzyki i zapomnieć o wyżej wspomnianym hałasie.
  5. Mogę pracować przy stole czy biurku, na kanapie, na łóżku, na podłodze lub z ławki w parku. Gdzie mi jest akurat wygodniej.Praca z domu - w piżamie, na rurce, z laptopem
  6. Mam zapas jedzenia w lodówce. Nie muszę nigdzie wychodzić i nikt nie patrzy dziwnie, kiedy co chwilę zajadam jakąś (bardziej lub mniej zdrową) przekąskę. W końcu trzeba jeść 5 razy dziennie, prawda?
  7. Mogę ugotować coś od zera, zamiast przynosić w pudełku i odgrzewać w mikrofalówce.

Chyba już wystarczy tych punktów na temat jedzenia :). Czas przejść do minusów.

Negatywy

Praca zdalna nie zawsze jest fajna, bo:

  1. Ciężko się samodzielnie zmotywować do wytężonej pracy. Są ludzie, którym samomotywacja przychodzi z łatwością, ale ja do nich niestety nie należę.  Ciężko jest nawet wstać o określonej godzinie, bo przecież oszczędzam tyle czasu, że mogę sobie pozwolić na “jeszcze kilka minutek” snu…
  2. Rozpraszam się (trochę) łatwiej niż w biurze. Ale może to wina mojego kota, który mi wiecznie przeszkadza, a jak nie przeszkadza, to śpi gdzieś w pobliżu i wtedy to ja postanawiam się zemścić i też mu w tym spaniu przeszkodzić.Kot przeszkadza w pracy na laptopie
  3. Bywa nudno. Nie ma z kim pogadać, nikt nie opowiada głupich dowcipów. Rzadko jest śmiesznie.
  4. Dogadanie się z zespołem przez komunikatory internetowe nie zawsze jest łatwe. Wiele kwestii lepiej jest obgadać w cztery oczy (lub sześć… lub inną parzystą liczbę).
  5. Nie można się socjalizować z ludźmi z zespołu i innych firm pracujących w biurze, nie ma z kim zjeść lunchu. Jak każdy (?) człowiek, jestem istotą społeczną i przebywanie z innymi ludźmi dobrze mi robi.
  6. Nie ma dobrej kawy ;). Nie jestem kawoszem, ale skoro już mamy ekspres w biurze, to wypijam jedno pyszne macchiato dziennie. W domu jakoś nie mam takiej potrzeby. Chociaż może to i dobrze?
  7. Jest za dużo łatwo dostępnego jedzenia, które ciągle podjadam. A wiadomo, jak zbyt częste podjadanie się kończy. Bo nie powinno się jeść częściej niż 5 razy dziennie, prawda?

A więc…?

Powyższe punkty przedstawiają moją subiektywną opinię na temat pracy zdalnej. Znam ludzi, którym z domu pracuje się bardzo dobrze, bo np. mają małe dziecko i idealnie udaje im się wpasować taką pracę w tryb swojego dnia. I to, że mogą być w domu z dzieckiem motywuje ich do efektywnej pracy. Niektórzy umieją się zmotywować i bez tego. Ale nie wszyscy to potrafią. Z kolei inni zupełnie sobie nie radzą pracując zdalnie. Muszą być wśród ludzi, żeby mieć jakąkolwiek motywację do działania.

Dla mnie idealna jest mieszanka pracy zdalnej i biurowej. Nad pewnymi rzeczami lepiej pracuje mi się z biura, nad innymi z domu. Czasami wolę ciszę i spokój, a czasami lubię, jak coś się dookoła mnie dzieje. Zazwyczaj zaczynam pracę już przy śniadaniu. Poodpisuję na maile, ogarnę kilka spraw i dopiero potem jadę do biura. A wieczorem chwila przerwy i znowu praca. Z resztą o Turbo Tłumaczeniach myślę 24/7 i jeśli akurat trzeba coś zrobić, to po prostu wyjmuję laptopa czy tablet i to robię. Gdziekolwiek jestem.

Nie mówię, że polecam taki tryb pracy, ale jeśli też macie startup, to wiecie jak jest i siłą rzeczy część swojego czasu poświęcacie na pracę zdalną. Z domu, z autobusu czy nawet spod klubu, w którym odbywa się startupowy event (klienci lubią pisać o dziwnych godzinach).

Nasi tłumacze też w dużej mierze pracują z domu (z tego co wiem, coworki dla tłumaczy się nie sprawdzają) i bardzo dobrze im ta praca idzie, więc pewnie mieliby co nieco na ten temat do powiedzenia :).

W każdym razie, takie jest moje zdanie na ten temat. A jakie jest Wasze?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *